Dlaczego myślę, że prowadzenia bloga ma sens i jest zdrowe
Era Blogera minęła. Grzmi to hasło na wydarzeniach branżowych, w cyfrowych kuluarach Linkedina wybrzmiewa, jest też narracja taka, że influencerzy to nowi blogerzy. Otóż nie. Blogowanie zbudowało most między tradycyjnymi i często nieświadomymi metodami prezentacji historii z ich cyfryzacją. To nie w social mediach rodziły się pierwsze łańcuszkowe stories, a właśnie na blogach. Blogerzy przetarli szlaki komercyjnych kontraktów infuencerom. I tyle jedni z drugimi mają wspólnego. Bo tym, co ich różni jest masywny wciąż fakt: blogerzy nie uzależniają swojej popularności od social mediów. Współtworzą niepodległą stronę, która trochę jest portalem informacyjnym po ich przemyśleniach, trochę nawigacją po przekonaniach, a trochę przestrzenią mieszania emocji. Reasumując: nie uzależniają swojej popularności od kontraktów z BigTechem, ktorych nawet nie przeczytali. W blogerkach i blogerach, w tamtejszej mentalności jest coś pięknego; coś retro i coś nowoczesnego zarazem. Chęć cy...